Informujemy zainteresowane osoby, iż w sobotę dnia 23 listopada odbędzie się w Rogoźnie szkolenie połączone z egzaminem na uprawnienia kwalifikacyjne SEP. Druk zgłoszenia na szkolenie oraz Wnioski o sprawdzenie kwalifikacji do pobrania z niniejszej strony SEP.

 

Zgłoszenia oraz bliższe informacje można uzyskać pisząc na adres mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

Plik do pobrania

Koło w Rogoźnie założyło sobie, że przy okazji Wystawy Elektrotechnicznej na 100 lecie SEP spróbuje zainteresować tematem dyrekcje szkół podstawowych i średnich. Nazwijmy to testem czy ideą powołania Izby tradycji i prezentacji zawodów elektrycznych ma sens i komu tak naprawdę byłaby ona potrzebna. Każda z wymienionych szkół w gminie otrzymała oddzielne, specjalne pisemne zaproszenie od SEP-u na prezentacje zawodów elektrotechnicznych dla uczniów końcowych klas na bazie prezentowanych w muzeum eksponatów. Najszybciej bo po kilku dniach mieliśmy odzew od p. Danuty Karolak - Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2, z którą  to szkołą rogozińskie koło Stowarzyszenia Elektryków Polskich współpracuje na co dzień. Zgłosiła się do nas pani Marta Grill - Doradca zawodowy szkoły, celem ustalenia spotkań z uczniami 7 i 8  klas i poprosiła o prelegenta, który ich oprowadzi po ekspozycji i naświetli specyfikę zawodów związanych z elektryką i pochodnymi. W sumie na takie spotkania dotarło z tej szkoły sześć klas co przełożyło się na prawie setkę uczniów. Kolejną szkołą z dobrze rozumianym prawidłowym wyborem przyszłego  zawodu przez swoich uczniów była Szkoła im J.P. II z Prusiec gdzie Pani Dyrektor już przy okazji pobytu naszego przedstawiciela z zaproszeniem na wystawę od razu ustaliła termin wizyty swoich uczniów w muzeum. Wychowawczynie klas 7 i 8 p. Anita Bardzik i Michalina Kuhn dotarły do muzeum z prawie 20 uczniów.  Inne szkoły potrzebowały więcej czasu aby się przekonać do celowości takiej wizyty swoich uczniów. Tym szkołom, które jeszcze się na takie spotkania nie umówiły przypominamy, iż wystawa trwa tylko do końca października br. Zapraszamy i nadal nasi przedstawiciele gotowi są do udzielania fachowego instruktarzu o zawodach elektrycznych choćby tylko po to, by młodzi ludzie nie popełniali życiowego błędu przy wyborze swej przyszłej drogi życiowej. To jest szansa dla Waszych uczniów. Prosimy skorzystać.

 

 

 

  

 

 

Zgodnie z zapowiedzią w czwartek, 26 września o 23.oo małym autokarem wyruszyliśmy spod pilskiego NOT-u na lotnisko w Bydgoszczy. Gęstniejąca mgła  zapowiadała niespodzianki.  Po lotniskowej odprawie paszportowej zaczęło się nerwowe oczekiwanie czy turbośmigłowy samolot latający na trasie z i do Lwowa przyleci by zabrać nas na ongiś polskie kresy. Okazało się niebawem, że z powodu wspomnianej już mgły samolot  wylądował w Warszawie i do Bydgoszczy nie przyleci o czym zapewne dobrze wiedziała obsługa tego regionalnego lotniska. Zatem co dalej skoro nie było czym polecieć? Tu zaczęły się "podchody" z LOT-em, kto i czym ma zawieźć nas do Warszawy skąd ewentualnie jakimś rejsowym samolotem polecielibyśmy do Lwowa. I tak po "niecałych" 12 godzinach i kolejnej kontroli, znaleźliśmy się w samolocie gdzie po godzinie lotu wylądowaliśmy na pięknym docelowym lotnisku we Lwowie. Lotnisko wykonano od nowa na turniej piłkarski EURO 2012 już w standardzie europejskim z wieloma stanowiskami odpraw. Śniadanie w Warszawie ufundował nam LOT bo to które mieliśmy zjeść we Lwowie rano, z oczywistych względów wypadło. Ledwie bowiem zdążyliśmy na obiadokolację w eleganckim 3 gwiazdkowym hotelu EDEM usytuowanym pośród "okaleczonych" i wieki nieremontowanych kamienic. Po niej zaliczaliśmy "Lwów - by night", który jest nocą naprawdę piękny gdyż nie widać aktualnego stanu, tych tysięcy zdewastowanych i chyba od czasów Franciszka Józefa nie remontowanych z cudownymi ozdobami, rzeźbami - w ogromnej części - polskich kamieniczek. Jako, że z winy aury pierwszy dzień (właściwie noc) zwiedzania był jaki był niejako usprawiedliwiony, to w kolejne dni musieliśmy nadganiać "stracony czas". I tak był to "wypad" do Sambora, Drohobycza i Truskawca z obiadem w stylowej restauracji pierwszych eksploratorów bogactwa zachodniej Ukrainy - ropy naftowej. Wielu uczestnikom wycieczki zabrakło zapowiadanego w pierwszej wersji programu,  spektaklu w truskawieckim Delfinarium. Udał się za to wieczorny spektakl TRUBADURA w pięknej lwowskiej operze, po którym z nieba  polało tak mocno, że nie wiedzieć czemu, stanęły wszystkie pojazdy napędzane elektrycznością - w ogromnej większości - staroświeckie tramwaje czy trolejbusy. Pytani lwowianie o powód tego zjawiska, oznajmiali, że to "normalne" bo po każdej większej ulewie "stoi cały Lwów". Do hotelu wróciliśmy taksówkami. Ci którzy Lwów "zaliczali" z SEP-em około 20 lat temu nie byli specjalnie zaskoczeni jego  wyglądem bo niewiele się na tych niegdyś polskich terenach przez ten czas zmieniło. Jeśli już to na gorsze zmienił się stan techniczny tysięcy urokliwych kamieniczek a na Łyczakowskim cmentarzu zniknęło wiele kolejnych polskich grobów. Wstęp na ten zabytkowy cmentarz jest płatny ale trzeba oddać sprawiedliwości, iż pobierane pieniądze są lokowane w kolejne wyremontowane alejki i ścieżki cmentarne. Cmentarz Orląt Lwowskich wyremontowany przez polskie firmy wygląda imponująco pomimo "urzędowego" zasłonięcia przez Ukraińców, płytą pilśniową wspaniałych lwowskich lwów. W niedzielę odbył się kolejny pieszy "rajd" po zabytkowych katedrach i kościołach katolickich, greko-katolickich  cerkwiach i soborach. Zamiast zapowiadanej w programie wieczornej kolacji przy muzyce w restauracji VULYK, ta odbyła się w hotelu przy pożegnalnym piwku. Szczerze trzeba przyznać, że bardzo smaczna i uroczo podana. Po niej zaczęły się przygotowania do wylotu do Polski. Powrót - tym razem już bez perturbacji odbył się planowo i na właściwe lotnisko, gdzie równie planowo czekał na nas bus, którym dotarliśmy do swoich pojazdów przed NOT-em w Pile i do domów by wypocząć po krótkiej, bardzo pouczającej ale i z przygodami wycieczce na dawne Polskie Kresy. Zapewne uczestnicy wycieczki długo będą ją wspominać - każdy z różnych powodów.

 

 

 

                

 

 

 

CZTERY TOASTY

 

Co by było wśród zakresu,

Na który ludzie rzuceni,

Bez światła, ciepła, magnesu

I elektrycznych promieni?

 

Co by było? zgadnąć łatwo:

Ciemno, zimno, chaos czyste.

Witaj więc, słoneczna dziatwo,

WIWAT światło promieniste!

 

Lecz cóż po światła iskierce,

Gdy wszystko dokoła skrzepło?

Zimny świat i zimne serce,

Ciepła trzeba. WIWAT ciepło!

 

Pełnych światła i zapału

Często silnych wiatr rozniesie;

By ciało zbliżyć ku ciału,

Jest magnes. WIWAT, magnesie!

 

Tak gdy zrośniem w okrąg wielki

Przez magnesowaną styczność,

Wówczas z lejdejskiej butelki

Palniem: WIWAT elektryczność!

 

Adam Mickiewicz

KOŁO SEP W ROGOŹNIE DZIĘKUJE FIRMIE AZmedia Z ROGOŹNA ZA OBSŁUGĘ
MEDIALNĄ NASZYCH OBCHODÓW JUBILEUSZU 35 LECIA ISTNIENIA NASZEGO KOŁA
ORAZ GRATISOWE WYKONANIE SOLIDNYCH TABLICZEK INFORMACYJNYCH
UMIESZCZONYCH PRZY POSADZONYCH  Z TEJ OKAZJI  W PARKU NIEPODLEGŁOŚCI W
ROGOŹNIE 2 SZT JUBILEUSZOWYCH DĘBÓW BŁOTNYCH. TYM SAMYM
REKOMENDUJEMY TĘ FIRMĘ INNYM PODMIOTOM I OSOBOM

W dniu 14 września Oddział SEP w  Pile  zorganizował autokarową - bardzo ciekawą wycieczkę techniczno-krajoznawczą. Na początku firma turystyczna p. Krygowskiego z Piły zawiozła uczestników do Zamku w Malborku gdzie przewodniczka długo i ciekawie oprowadzała nas po dawnym zamku krzyżackim, który po zniszczeniach wojennych przez wojska rosyjskie w 1945 roku jest w ciągłej odbudowie. Nawet gdy go ktoś odwiedzał zamek przed kilkoma laty, wciąż odkrywa on przed zwiedzającymi  kolejne ciekawe fragmenty ciągnącej się od średniowiecza historii. Ciągle potrafi on zaskoczyć ludzi łaknących historii. Następnie pojechaliśmy na jeden z przystanków Kanału Elbląskiego gdzie  wsiedliśmy na stateczek na którym spędziliśmy kilka godzin podziwiając uroki krajobrazu depresji warmińsko-mazurskiej. Dla ludzi techniki najciekawsze były jednak szczegóły działania jednej z pochylni dla statków pokonujących je. Ze swadą i humorem opowiadał o wszelkich szczegółach kapitan statku a załoga statku dokonywała ekwilibrystycznych rzeczy w zabawianiu wycieczkowiczów puszczając bańki mydlane i karmiąc spragnionych smaczną kiełbasą "z wody" czy równie smacznymi wypiekami i kawą lub herbatą. Gdy kapitan odkrywał szczegóły techniczne działania pochylni - my dochodziliśmy do wniosku, że z podziwem i szacunkiem należałoby się pochylić głowy przed twórcami jednego z nielicznych wciąż działających "cudów" techniki transportu statków kilkanaście metrów w górę bez pomocy sił w postaci np. prądu elektrycznego. Cały transport statków poza kanałem wodnym oparty jest bowiem na energii spadku wody, która uruchamia liny dla ciągnięcia statków po szynach w dół i w górę. W wycieczce wzięło udział około 40 osób - członków SEP wraz z rodzinami.